czwartek, 16 stycznia 2020

Wietnam, czyli kraj pięknych widoków, arcy-smacznej kawy i tysięcy skuterów

Wietnam, czyli kraj pięknych widoków, arcy-smacznej kawy i tysięcy skuterów
Od początku podróży Wietnam był na liście krajów, które chcieliśmy zobaczyć. Polecany przez wszystkich, którzy odwiedzili to państwo, zachęcał dalekowschodnią kulturą i zapierającą dech w piersiach przyrodą. Północ kraju zdecydowanie przewyższyła nasze oczekiwania, a miasta zalały nas morzem skuterów, ludzi i zapachów, wietnamskie jedzenie i kawa zaś na pewno znajdą się w czołówce kulinarnych doznań z podróży.





niedziela, 29 września 2019

Filipiny autostopem i skuterem, czyli raj na ziemi

Filipiny autostopem i skuterem, czyli raj na ziemi

Na Filipinach widoczny jest wpływ kolonializmu, który ukształtował kraj w stopniu, jakiego jeszcze nie doświadczyliśmy. Historia kraju, którą opowiadają zarówno mieszkańcy, Wikipedia i przewodniki zaczyna się od Magellana (to tu, na wyspie Cebu, Magellan zginął z rąk wodza Lapu-Lapu), a dalsze jego losy to przechodzenie z rąk do rąk kolejnych okupantów. Każde z rządzących tym terenem mocarstw zostawiło coś swojego, co nierozerwalnie wrosło w tkankę kraju. Po Hiszpanii zostały imiona, nazwiska, nazwy i brzmienie języka (na Filipinach nie ma jednego filipińskiego – podobnie jak w Indiach, każda wyspa, każdy region posługuje się własnym odmiennym dialektem). Po USA, mimo okupacji przez jedynie 26 lat, oficjalnym językiem został angielski, w nim jest spisane prawo (co nie oznacza, że większość osób w nim mówi) oraz zamiłowanie do koszykówki. Na każdym rogu widać grające w kosza osoby, w każdej miejscowości jest parę sporych boisk z zadaszeniem, trybunami i oświetleniem (dotowanych przez rząd, więc wszystkie wyglądają tak samo).
W czasie lotu wyglądało to znacznie lepiej! Wszędzie wysepki, dramatyczne chmury i czerwone niebo
Filipiny przywitały nas dwojako – turbulencjami i burzami za oknem samolotu oraz najpiękniejszym wschodem słońca jaki widzieliśmy (właściwie Ola, bo Krzyś co chwilę zasypiał). Na wyspy lecieliśmy przez całą noc i prawie w ogóle nie spaliśmy z powodu przesiadki w Manili między 2 a 4 w nocy.

sobota, 28 września 2019

Laos, czyli kraj, o którym wiedzieliśmy niewiele

Laos, czyli kraj, o którym wiedzieliśmy niewiele
Po przekroczeniu granicy przyszła nam do głowy myśl, że tak naprawdę wiemy o Laosie bardzo niewiele [1]. Czemu tak jest? Uważamy, że oprócz naszego nieprzygotowania, porażkę ponosi polska podstawa programowa w szkołach. Historia nauczana jest bardzo europocentrycznie. Dużo czasu poświęcane jest na Egipt, Grecję i Rzym jako kolebki cywilizacji (zachodniej), ale marginalizowanie są Chiny, Indie, Australia, a o Amerykach mówi się jedynie przy okazji "odkrycia" jej przez Kolumba i podboju Corteza, nie mówiąc już o Afryce, o której słyszy się co najwyżej przy okazji kolonizacji. Wiadomo - bliższa koszula ciału, choć balans w naszym mniemaniu jest mocno zachwiany, co powoduje, że nasza wiedza jest bardzo ograniczona. Dopóki nie dochodzi do interakcji z "nami", dopóty nie dowiemy się o "nich" na lekcji historii, tak jakby wcześniej nie istnieli. Pozostawia to białe plamy niewiedzy w zbiorowej świadomości Polaków i przeświadczenie, że biali kolonizatorzy przynosili oświecenie „dzikim” mieszkańcom. Brak wiedzy wpływa także na nasze nastawienie względem drugiego człowieka. Częściej boimy się bądź odczłowieczamy tych, o których wiemy tylko strzępy (co często jest gorsze niż nie wiedzieć nic). Zdarza się, że jedyne, co ludzie wiedzą o kraju, to to czy jest bezpieczny bądź nie, choć pod tymi pojęciami tak naprawdę często kryje się inna para przeciwieństw: popularny - nie popularny lub znany - nie znany.